Strona:Karol May - Przez kraj Skipetarów.djvu/168

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   156   —

mogła już dłużej utrzymać razem roztrzęsionych członków ciała.
Uczeń Eskulapa skrył się do kąta, gdzie stanął z wyciągniętemi przed twarzą rękawami kaftana. Ale z pod tych rękawów krzyczał, klął i przezywał z całych sił. Gdy sikawka już nie chciała naciągać, pochwycił Halef naczynie i wylał mu całą jego zawartość na głowę.
— Tak musi się stać każdemu — krzyknął, — kto naszego effendiego narwanym nazwie. Osko przynieś jeszcze wody, żeby zihdi mógł sobie nogę ochłodzić. Tego mądrego męża od plastrów, maści i szyn drewnianych posadzimy tu na krześle, aby mu obetrzeć oblicze. Ty zaś zachowaj się cicho, kochaneczku, bo inaczej zdrapię ci nosek!
Posadził doktora na krześle, potem podniósł drewnianą szpatlę z ziemi i zaczął mu zgalać gips z twarzy. Co zeskrobał, to wycierał o jego uszy, wykonując to z całym spokojem.
Ofiara sztuki golarskiej cierpiała to, klęła jednak podczas tego nieprzerwanie. Im bardziej nużył się tą czynnością jego język, tem ordynarniejsze słowa wyrzucały jego usta. Miotał najokropniejsze obelgi, a mimo to wyglądał, jak gdyby dość mu jeszcze nie było.
Jak wiadomo, twardnieje gips bardzo szybko i zamienia się w kilka minut w masę twardą, jak kamień. Tutaj szło to tem prędzej, im szybciej suknie nasiąkały wilgocią. Dopiero gdy okrycie zrobiło się całkiem białe, przestał Halef skrobać.
— Tak — rzekł. — Oczyściłem cię, bo nawet wrogowi nie należy odmawiać grzecznych usług. Ale więcej nie możesz odemnie wymagać. Rzeczy swoje musisz sobie sam pozbierać, aby je włożyć do kosza. Wstań! Kuracya skończona.
Grubas chciał podnieść się z krzesła, spostrzegł jednak, że szaty jego tak zesztywniały, iż mu powstać nie dają. To też było powodem, że nie powstrzymałem tej swawoli. W ten sposób zademonstrowało mu się ad oculos możliwość używania gipsu do opatrunków.