Strona:Karol May - Osman Pasza.djvu/65

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

do Hilleh, aby cię kazać wtrącić do celi, gdzie Peder i jego dwaj poplecznicy leżą już w kajdanach.
— Ja... twój... więzień... do Hilleh... w kajdanach!... wykrzykiwał, patrząc na mnie błędnie. — A więc, jak mówiłem: jesteś kompletnie zwarjowany.
— A więc warjat powiada ci, że wysłałeś Pedera w zasadzkę, w którą wpadł. Nikt tam nie uwierzył w to, co mu kazałeś powiedzieć.
— Co... w co nie uwierzono?
— Że ja i Haddedihn napadliśmy na karawanę Piszkhidmet baszi, i że ty poszedłeś za nami, aby wytropić naszą kryjówkę, że ponadto ja zabrałem trupa Piszkhidmet baszi, aby go wrzucić do wody.
Chciał coś odpowiedzieć, ale ze zgrozy nie mógł wykrztusić słowa. Tu wpadło mi na myśl wyzyskać jego zamieszanie w celu wykrycia tajemnicy w związku z „Różą z Szirazu“ — ciągnąłem dalej:
— Widzisz, że wasze tajemnice są zdradzone. Wyjaśniono nawet waszą osławioną „Gul-i-Sziraz“.
Szarpnął się, jak drapieżny zwierz, przypadł do mnie, chwycił mnie za ramiona i krzyczał dziko:

— Gul-i-Sziraz? Biwe-i-Hakim[1], Szems-i-Dżamal[2] nasza Sitare i Dżira[3], która mieszka

  1. Wdowa po władcy
  2. Światło urody
  3. Gwiazda natch.
63