Strona:Karol May - Osman Pasza.djvu/46

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

strumień dochodów idzie z góry na dół, ale dochodzi tylko do bimbasziego; tu ukrywa się zazwyczaj i tylko wtedy, kiedy pułk zaczyna się buntować, zostaje otwarta maleńka śluza, która zresztą natychmiast zostaje zatkana. O, gdybym tak kiedykolwiek zaawansował na bimbaszi’ego, bylibyśmy, ja i moja rodzina, do której całem swem sercem należę, na zawsze zbawieni!
— Czy twoja rodzina jest liczna?
— Mam czterech synów i trzy córki: mam własną matkę i matkę swej żony; razem jedenaście osób, zmuszonych żyć ze skąpego żołdu, którego nie dostaję. Oby Allah dał nam polepszenie!
— Pomoże ci, Amuhd Mahuli. Jeżeli będę z ciebie dzisiaj zadowolony, pomówię z generałem i poproszę go, aby polecił wypłacić ci zaległy żołd.
— Gdybyś zechciał, effendi! Moja wdzięczność i całej mojej rodziny byłaby niezapomniana do grobowej deski! Widzieliśmy, jak generał cię ceni i poważa; w wielu, bardzo wielu ważnych sprawach powodował się twojem zdaniem, powinien więc chętnie wypełnić i tę drobną prośbę. Będziesz ze mnie zadowolony; zrobię wszystko, aby sobie zasłużyć na względy. Czy pamiętasz takie i drugą twą obietnicę?
— Jaką? — spytałem, udając, że zapomniałem.
— Sprawozdanie do seraskiera. Czy wspom-

44