Strona:Karol May - Old Surehand 01.djvu/30

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


„— Dopiero od wczoraj.
„— Czego chcą blade twarze tam w górach?
„— Chcemy polować na łosia.
„— Czy mój brat jest słynnym myśliwcem?
„— Nie; strzelam zwykle obok celu.
„Dopytywał się dalej z uśmiechem, dopóki nie dowiedział się wszystkiego. Musiałem mu nawet wymienić swoje nazwisko, poczem rzekł do mnie:
„— Samuel Parker, to trudno sobie zapamiętać czerwonemu mężowi. Nazwiemy cię At-pui, Dobre Serce. Skoro tu dłużej zabawisz, zrobisz się ostrożniejszy. Dobroć twoja mogła się stać zgubą dla was. Ciesz się, że nie idziemy ścieżką wojenną! Przypatrz się temu wampum — przytem pokazał mi ów długi, ozdobiony frendzlami, przedmiot — zawiera wieść pokojową do wodzów wszystkich Szoszonów. Jesteśmy bez broni i wieziemy je do rancha starego męża, a jego Indyanie poniosą je dalej. Nie boimy się zatem niczego, lecz wdzięczność nasza jest taką samą, jak gdybyś nas od śmierci ocalił. Jeśli będzie ci potrzeba przyjaciół, przybądź do nas. At-pui będzie u nas zawsze mile widziany. Howgh! Powiedziałem.
„Podał mi rękę i ruszył dalej ze swoimi ludźmi. Zawołałem jeszcze za nim, żeby mnie nie zdradził, i wróciłem zadowolony z wyniku, chociaż nie dałem dowodu roztropności. Przeciwnie, byłem wielce nieostrożny.
„Przybywszy na dolinkę, zdjąłem z muła ciężary i odwiązałem konie, żeby się pasły. Wolny czas poświęciłem ćwiczeniom w strzelaniu. Miałem pełny rożek, a z rzeczami była jeszcze cała puszka. Wypróżniwszy rożek, mogłem już sobie powiedzieć, że trafiłbym w wieżę kościelną już z odległości dwustu kroków. Pod wieczór nadszedł Old Wabble z Benem i Willem. Spotkali się z czerwonymi koło namiotu i opowiedzieli mi jako coś całkiem nowego, że dzicy mieli całkiem pokojowe zamiary: oddali wampum Krwawej Ręce celem zaniesienia go dalej i wrócili natychmiast. Oczywiście, że zataiłem to, co uczyniłem.