Strona:Karol May - Old Surehand 01.djvu/267

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


szych zabitych, ale tak, żeby ani jeden żołnierz nie wrócił do domu, lecz żeby wszyscy wyginęli.
— Czy Nale Masiuw obmyślił plan, jak się to ma zrobić?
— Tak.
— Czy znasz go?
— Tak, mam o nim donieść Wupa Umugi.
— A czy ja mogę usłyszeć?
— Wszyscy musicie się o nim dowiedzieć, dlaczegóż nie miałbym ci go powiedzieć?
— Ucho moje otwarte z zaciekawieniem.
— Musimy żołnierzy bladych twarzy zwabić na Llano Estacado, żeby tam wyginęli z głodu iz pragnienia.
— Uff, uff, uff! Ta myśl uzyska zaraz uznanie naszego wodza. Te białe psy muszą wszystkie wyginąć i żaden nie śmie powrócić z wiadomością, co się właściwie stało.
— Czerwony brat ma słuszność. Dlatego nie należy odwlekać wyprawy na LlIano Estacado, lecz należy ją podjąć czemprędzej, gdyż jeśli mamy zwabić blade twarze w objęcia śmierci i sami przy tem nie zginąć z głodu i pragnienia, musimy mieć wodę, nad którą mieszka Bloody Fox. Musimy ją mieć, zanim zaprowadzimy żołnierzy na Llano Estacado.
— Jak ich się zwabi?
— Czy młody wódz Sziba-bigh przyłączył się już tu do czerwonych braci?
— Przybył po południu z dwudziestu wojownikami.
— On zna drogę do wody na pustyni i otrzyma od wodza Wupa Umugi tylu wojowników, ilu potrzeba do zajęcia wody i schwytania Krwawego Lisa Tymczasem Wupa Umugi zaczeka tutaj, zanim nie nadciągnie Nale Masiuw.
— Kiedy się to stanie?
— Kiedy zebraliśmy się po walce, posłał natychmiast do domu dwu posłańców, aby sprowadzić jeszcze stu wojowników, którzy mają pozostać na tyłach białych żołnierzy i nie pokazywać im się, dopóki blade twarze