Przejdź do zawartości

Strona:Karol May - Na dzikim zachodzie.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

 — O wodzu Apaczów? Cóż wam o nim wiadomo?
 — Wiemy, że zginął. Siouxowie plemienia Ogellallah zabili go w górach Hancock; Old Shatterhand ściga ich, by pomścić śmierć sławnego przyjaciela. Oświadczam wam, że żaden z nich nie ujdzie z życiem. Old Shatterhand nigdy nie przelewa krwi bez potrzeby, lecz w tym wypadku nie spocznie, dopóki nie zmiecie z powierzchni ziemi ostatniego z pośród tych łotrów. Czy pan twierdzi nadal, że jesteś Old Shatterhandem?
 — Tak.
 — W takim razie może pan nam opowie, co się stało w górach Hancock?
 — Przeżyłem to wszystko. Szkoda słów.

 — Well! Znowu niezła wymówka, albo ma pan małego zajączka i popuszcza wodze imaginacji. Jeżeli tak jest istotnie, musimy się panem zająć, aby ci się nie przywidziało, żeś sułtanem tureckim, lub cesarzem chińskim. A może pan żartuje poprostu? W takim razie jesteś pożądanym towarzyszem. Jeżeli udajesz się w tę samą drogę, co my, zabierzemy pana chętnie ze sobą.