Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/37

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

wództwem jednego z oficerów, rzuciła się natychmiast do łodzi i popłynęła naprzeciw.
Wstąpiła we mnie nadzieja uwolnienia się z więzów, lecz Ibn Asl nie śpieszył się z tem bynajmniej i pytał:
— Skąd wiesz, żeśmy zwabili tu podstępnie reisa effendinę?
Nie mogłem mu na to odpowiedzieć prawdy, bo ów człowiek, stojący wczoraj na warcie w Hegazi, bardzo mnie prosił o zachowanie tajemnicy, a że czułem do niego wdzięczność za udzielenie mi tak pożądanych wiadomości, nie chciałem mu wyrządzić krzywdy i odrzekłem:
— Wspomniał ktoś o tem koło drugiego ogniska, gdyśmy siedzieli wieczorem...
— Kłamstwo! Tego nikt z siedzących wpobliżu nie mógł powiedzieć, bo wtajemniczone są tylko cztery osoby, to jest; ja, obaj oficerowie i ów strażnik w Hegazi. Sądzę, że od żadnego z nich nie dowiedziałeś się, lecz od kogoś innego, może nawet od samego reisa, co? Miałem już zamiar zaufać ci nanowo, ale przekonywam się, że z ciebie nielada gagatek i, zanim wypuszczę cię na wolność, muszę zbadać całą sprawę bardzo dokładnie. Jeżeli choć cień podejrzenia padnie na ciebie — biada ci, możesz mi wierzyć. Teraz nie mam czasu na to. Zostaniecie tu pod strażą na pewien czas.

35