Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

na dachu kajuty i słyszał całą waszą rozmowę, a potem spuścił się po linie do łódki i przybył do mnie z oznajmieniem o wszystkiem. Chcesz może zaprzeczyć temu?
— Ani myślę. Ale o czem to mówiliśmy, co cię w doprowadziło do takiej pasji?
Sądziłem, że człowiek ów nie mógł słyszeć dokładnie naszej rozmowy i, oczywiście, nie rozumiał jej dostatecznie, gdyż rozmawialiśmy dosyć pocichu, chociaż nie szeptem.
— Mówiliście o wielu rzeczach, a głównie o zdradzie.
— Masz na to dowód?
— O, żądasz dowodu, no, proszę, czy też nie mówiliście o nafcie?
— I owszem, mówiliśmy i nie wypieram się tego, powiedziałeś mi przecie sam o wszystkiem.
— Ale ty twierdziłeś, że nafty w beczkach niema. Jak mogłeś przypuścić taki nonsens, co?
— Żartowałem — odrzekłem, ciesząc się, że tak gładko mogłem kłamać, i to bezkarnie, bo ów zaczajony człowiek niezupełnie zrozumiał naszą rozmowę.
— Przekonasz się niebawem, że to nie żart, ale sprawa bardzo poważna, a potem... mówiliście o ucieczce. Z jakiegoż tedy powodu chcielibyście uciekać, gdybyście mieli czyste sumienie?

32