Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/137

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

wówczas zaprowadzić mnie do ciebie. Oto wszystko, co miałem ci do powiedzenia.
— No tak, ale teraz na mnie kolei podziękować ci za tyle trudu i poświęcenia dla mnie...
— No, no, zostawmy to na lepsze czasy, teraz szkoda każdej chwili. Do widzenia więc, kochany emirze, przy lepszej sposobności!
Reis effendina podał rękę mnie i Ben Nilowi i poszedł pieszo do Hegazi, my zaś wypoczywaliśmy tak długo, ile mniej więcej czasu potrzebował reis eflendina na odbycie swej drogi, poczem wsiedliśmy do łódki i popłynęliśmy na przeciwległy brzeg. Ukrywszy łódź w trzcinie, podążyliśmy pieszo brzegiem tak daleko, dopóki nie spostrzegliśmy Hegazi. „Sokół” stał jeszcze w miszrah, dopiero po upływie jakiej pół godziny rozpiął żagle i wyruszył w drogę. Wówczas cofnęliśmy się pomału, następnie popłynęliśmy łodzią ku Hegazi. — — —



135