Strona:Karol May - Jaszczurka.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

ścią i będziesz miał sposobność widzieć, ile bólu i katuszy może znieść człowiek, zanim wyzionie ducha.
— Masz zamiar zamęczyć go na śmierć?
— Każę mu poobcinać powoli ręce, nogi, nos, uszy, język, wykłuć oczy i wtedy dopiero niech zdechnie.
— A co się stanie z żołnierzami, którzy mu towarzyszą?
— Wydałem rozkaz, aby ich wystrzelano co do nogi. Mnie zaś dostawią żywcem tylko jednego. Ojciec mój może lada chwila tu się pojawić.
A więc... usłyszałem wyrok dość... pocieszający, niema co mówić. Poobcinają mi ręce, nogi, uszy, nos, brr! Na samą myśl, że mógłby poznać, kim jestem, włosy stanęły mi dębem na głowie. Mimo to odważyłem się na pewne pytanie, które mogło mnie zgubić bardzo łatwo, wspomniałem mianowicie o fakirze el Fukara i zapytałem, czy go zna.
— Rozumie się, że go znam — odrzekł. — Był niegdyś również łowcą niewolników.
— A teraz już nie?
— Oddał się pobożności i przygotowuje się do wielkiego dzieła.
— Nie wiesz, jakiego?
— On się z tem przed nikim nie zdradza. Czyta wiele ksiąg świeckich i religijnych, odbywa narady z ludźmi, którzy niewiadomo skąd do

11