Strona:Juljusz Verne - Dwaj Frontignacy.djvu/210

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Zgnębiona jestem przyjęciem jakiego tutaj doznaję... Poznałam już całe moje dziecinne niewłaściwe postępowanie i przyszłam żądać po raz wtóry, zwrotu mojego listu.
Frontignac.
Listu pani?... Ale najchętniej zwrócę go pani natychmiast — tylko nie wiem gdzie go schowałem — zdaje mi się, że go spaliłem — tak, tak pani, spaliłem go....
Antonia.
O, zasłużona kara za chwilkę nierozwagi. Ależ to niegodziwie z pańskiej strony.
Frontignac. (n.s.)
Założę się o 20 franków, że zaraz mąż nadejdzie!