Strona:Juljusz Verne - Dwaj Frontignacy.djvu/175

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Czytajmy więc. (czyta) „Poznałam cię ty... (mówi) patrzaj — pisze do ciebie przez ty! (czyta) „ty don Żuanie” — (mówi) Hę?
Sebastjan.
Co?
Frontignac.
(czyta) „Ty don Żuanie. Starego wróbla nie łapie się na plewy. — Carbonnel!” — (mówi) To ten stary grat! — Przepadliśmy — przepadło wszystko mój Sebastjanie... (wącha bilet — krzywi się) Czuć tabaką —
Sebastjan.
Cóż teraz robić?
Frontignac.
Przyznaję — że mi brakło konceptu.
Sebastjan.