Strona:Juljusz Verne - Dwaj Frontignacy.djvu/074

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


O nie Maryo — gdym stanął po raz pierwszy w Europie — ciebie najpierwej ujrzałem — ciebie od razu pokochałem.
Marya.
Zatem, nie zwlekaj... mój wuj jest tutaj ...proś go o moją rękę...
Sebastjan.
Z największą chęcią... tylko że... widzisz, ja nie mam jeszcze stanowiska — niemam majątku.
Marya.
Ja tego wszystkiego nie żądam.
Sebastjan.
O tyś dobra, moja Maryo. Ale twój wuj.. ...ten będzie żądał... A, co to za nudna rzecz mieć wuja!.. Chwała Bogu, że ja niemam wcale krewnych!.. (po chwili) Ale,