Strona:Juljusz Verne - Dwaj Frontignacy.djvu/027

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Co za sprawa? — Bardzo głupia — zaręczam ci... Wyobraź pan sobie... lat temu dziesięć... Frontignac był chudy jak szkielet... kaszlał, cherlał, nikł widocznie. Przepuścił połowę swego majątku... zostało mu zaledwie 300.000 franków... piękny wprawdzie pieniądz — ale cóż — kapitał ten przynosił mu tylko 15.000 liwrów rocznego dochodu... Przyznaj pan sam, że 30.000 franków rocznie dla zaspokojenia wszystkich jego wymagań — to cokolwiek za mało... Znalazł się wówczas pewien poczciwy człowieczyna — to jest (ze złością) głupiec-błazen — który rzecz całą tak sobie ułożył:
„Frontignac kawaler — niema dzieci, niema krewnych — ani spadkobierców — zatem...