Strona:Juljusz Verne-Wyspa tajemnicza.djvu/126

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Było to dnia 24 października. Penkroff wybrał się do pułapek i w jednej znalazł trzy sztuki: samicę pekari i dwoje małych.. Marynarz wrócił niezmiernie uradowany.
— Oho! panie Cyrusie — wołał — wyborną mieć będziemy ucztę; uraczymy się doskonałym przysmakiem.
— A i owszem, ale cóż to będzie za przysmak?
— Prosię! — odrzekł triumfujący marynarz.
— Ba!... prosię! Słysząc twoje pochwały — rzekł reporter — myślałem, że co najmniej poczęstujesz mnie kuropatwą z truflami.
— Jesteś tak wybrednym smakoszem, że ci już nawet prosię nie smakuje? — odrzekł nieco urażony. — Eh! panie dziennikarzu, jeżeliby ci kto był podał kawałek takiego prosięcia przed siedmiu miesiącami, gdy dostaliśmy się na tę wyspę, byłbyś zajadał ze smakiem i oblizywał paluszki.
— Masz słuszność, kochany Penkroffie. Ale cóż chcesz — czas płaci, czas traci.
O piątej podano do stołu. Potrawa z pekari bardzo wszystkim smakowała. Penkroff szczególniej odjeść się nie mógł. Nagle zawołał, wyjmując coś z ust:

— Patrzcie, ziarnko śrutu. Zwierzyna już przed dostaniem się w nasze ręce była postrzelona!




ROZDZIAŁ XXIII.


Z powodu ziarnka śrutu. — Budowa łodzi. — Łowy. — Z wierzchołka drzewa. — Nic, coby świadczyło o obecności człowieka. — Żółw przewrócony. — Zniknięcie żółwia. — Wyjaśnienie Cyrusa.


Upłynęło siedem miesięcy od dnia, w którym żeglarze nadpowietrzni spadli na wyspę Lincolna. Przez cały ten czas, pomimo usilnych poszukiwań, nie znaleźli na niej ani jednego człowieka, nie dostrzegli w powietrzu dymu, zdradzającego jego obecność, nie dopatrzyli nigdzie śladu pracy rąk ludzkich, dowodzącej, że nawet niegdyś przebywały podobne im istoty — musieli więc wnosić, że wyspa jest i zawsze była bezludna. Jedno ziarnko śrutu obaliło wszelkie te wnioski i przypuszczenia. Śrut ten mógł wypaść tylko z broni palnej, a jedynie człowiek mógł posługiwać się tą bronią!
Gdy Penkroff położył na stole owo ziarnko śrutu, towarzysze jego zwrócili na nie zdumione spojrzenia i wszystkie następstwa tego tak błahego napozór wypadku stanęły im odrazu w myśli.
Cyrus Smith odezwał się pierwszy:
— Czy jesteś pewny — rzekł do Penkroffa — że pekari, zraniony tym śrutem, nie miał więcej nad trzy miesiące?