Strona:Juljusz Verne-Wyspa tajemnicza.djvu/124

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— No! ale jakież to mogą być zwierzęta? — zapytał Penkroff.
— Zdaje się, że jaguary — odpowiedział Harbert.
— Ja sądziłem, że jaguary żyją tylko w krajach gorących.
— Na nowych lądach spotkać je można od Meksyku aż do pampasów w Buenos Aires — odrzekł Harbert — Że wyspa Lincolna położona jest prawie na tej samej szerokości co La Plata, więc i tu mogą przebywać jaguary.
— No! to trzeba być ostrożnym, aby nam się nie dały we znaki pazurami i zębami — odrzekł Penkroff.
Koloniści zrobili także wycieczkę do Kominów i szczerze winszowali sobie, że nie byli tam obecni podczas owej burzy, gdyż morze zostawiło tu zgubne ślady swego przejścia. Pędzone wichrem fale morskie wtargnęły z wielką siłą i prawie do połowy zasypały piaskiem i zapchały trawą morską wszystkie korytarze.
Od pewnego czasu deszcze i śniegi padały naprzemian, a około 23 sierpnia wiatr zmienił się nagle na południowo-zachodni, i wielkie nastały zimna. Koloniści nie mogli opuszczać Granitowego pałacu, a nadto musieli pozatykać szczelnie wszelkie otwory, z wyjątkiem niezbędnych dla odświeżania powietrza, co zniewalało ich do długiego palenia świec, których teraz wychodziło im bardzo wiele. Dla oszczędzenia ich, długie godziny przesiadywali przed kominem, poprzestając na świetle, jakie rzucał wielki, nieustannie płonący na nim ogień.
Aby nie marnować czasu podczas tego przymusowego zamknięcia, Cyrus wymyślił zatrudnienie, nie wymagające wychodzenia z domu.
Wiemy już, że nie mieli cukru i zastępowali go sokiem z drzewa klonowego, otrzymywanym przez głębokie nacinanie. Płyn ten zlewali w naczynia i następnie używali do napojów i do kuchni. Starzejąc się, sok klonowy bieleje i ścina się w syrop.
Było to wiele, lecz jeszcze niedość, i dlatego pewnego poranka Cyrus oznajmił towarzyszom, że teraz zajmą się rafinerją cukru.
— Słyszałem, że ta robota wymaga wielkiego ognia — rzekł Penkroff.
— Tak jest.
— No! to i dobrze, będzie nam ciepło — odrzekł marynarz.
Rafinerja, o jakiej myślał inżynier, nie wymagała ani wielkich warsztatów, ani rozlicznych narzędzi i znacznej liczby robotników, jak w zwykłych cukrowniach. Sok klonowy można skrystalizować łatwym bardzo sposobem.
Wlewa się go do wielkich glinianych naczyń i stawia na mocnym ogniu; niebawem zaczyna parować i piana występuje na powierzchnię. Dla przyśpieszenia parowania i niedopuszczania przypalenia, Nab mieszał płyn od czasu do czasu drewnianą łopatką. Po kilkugodzinnem wrzeniu na dobrym ogniu, na który pracownicy bynajmniej się