Strona:Juljusz Verne-Wyspa tajemnicza.djvu/112

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Fok było bardzo wiele; myśliwi zabili ich kilka z pomocą żelazem okutych drągów. Nab i Penkroff poodzierali je ze skóry, które wraz z tłuszczem zanieśli do Granitowego pałacu. Skóry te miały później dostarczyć kolonistom mocnego obuwia, a przeszło 300 funtów zebranego tłuszczu przeznaczono na wyrób świec.
Operacja była bardzo prosta, a choć wyrób nie był doskonały, był jednak zdatny do użytku. Gdyby Cyrus Smith posiadał nawet sam tylko kwas siarczany, wtedy już przez ogrzanie go z ciałami tłustemi, jak naprzykład tłuszczem fok, mógł odosobnić glicerynę; następnie od niej oddzieliłby oleinę, margarynę i stearynę, zapomocą gorącej wody. Lecz dla uproszczenia roboty wolał zmydlić tłuszcz zapomocą wapna. Tym sposobem otrzymał mydło wyborne, dające się łatwo rozłożyć przez kwas siarczany.
Z trzech kwasów: oleinowego, margarynowego i stearynowego, pierwszy jako płynny wydobyto przez odpowiednie ciśnienie, a dwa pozostałe miały być użyte do odlewania świec.
Cała robota zajęła dwadzieścia cztery godziny. Po wielu próbach udało im się porobić knoty z włókien roślinnych, które umoczone w roztopionej materji utworzyły świece stearynowe; brakło im tylko wybielenia i politury. Wprawdzie nie dorównywały one świecom, których knoty nasycone są kwasem bornym, spalają się w miarę spalania stearyny i dlatego nie potrzebują objaśnienia; ale Cyrus Smith urządził dobre szczypce, i świece te bardzo były użyteczne podczas długich wieczorów.
Przez cały ten miesiąc pracowali gorliwie w nowem mieszkaniu. Stolarskiej roboty im nie zabrakło a oprócz tego udoskonalano i uzupełniano narzędzia, o ile się dało.
Mogli już zrobić sobie nożyczki i poodcinać włosy, spadające prawie na ramiona. Nab i Harbert nie mieli zarostu, lecz towarzysze ich okropnie wyglądali, więc w braku brzytew, przynajmniej obcinali brody, wąsy i faworyty.
Nadzwyczaj wiele kosztowało ich trudu wyrobienie piły ręcznej, wkońcu jednak udało im się urządzić narzędzie, z którego pomocą mogli wyrabiać deski. Korzystając z tego, porobili sobie stoły, szafy, krzesła, któremi umeblowali paradniejsze pokoje, oraz łóżka, w których pościel stanowiły materace z trawy morskiej. W kuchni urządzili półki, na których Nab porozstawiał swoje przybory.
Po robocie stolarskiej przyszła kolej na ciesielską. Nowy upust, utworzony przez wysadzenie skały, wymagał koniecznie dwóch mostów, jednego na płaszczyźnie Pięknego widoku, drugiego na samem wybrzeżu, gdyż tak tę płaszczyznę jak wybrzeże przerzynał teraz strumień wody, nie dozwalający dostać się na północ wyspy. Chcąc go ominąć, koloniści musieli obchodzić bardzo daleko i zwracać się na zachód aż poza Czerwony strumień.
Aby temu zapobiec, należało zbudować dwa mosty, mające dwa-