Strona:Juljusz Verne-Podróż podziemna.pdf/230

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Pozostał tylko kawałek suchego mięsa i kilka sucharów!
Patrzałem na to przerażonym i osłupiałym wzrokiem. Nie mogłem tego zrozumieć!
Ale w tejże chwili pomyślałem sobie: Czego mam rozpaczać? I tak śmierć spotka nas wkrótce w tej straszliwej przepaści — cóż nam po żywności?
Lecz po tych desperackich myślach przychodziły mi znów do głowy myśli, pełne otuchy: a może wydobędziemy się z niebezpieczeństwa?
Zdarza się wszak w ostatniej chwili znaleźć ratunek! Gdy tymczasem śmierć z głodu jest nieuniknioną!
Przyszła mi chęć podzielenia się ze stryjem tą smutną wiadomością, ale potem rozmyśliłem się. Chciałem, aby zachował swą zimną krew.
Naraz światło latarki zaczęło migać i raptem zgasło.
Knot spalił się do końca. Ciemność zaległa zupełna i to beznadziejna.
Posiadaliśmy wyłącznie jedną pochodnię, ale nie można było utrzymać ją zapaloną, gdyż gasła natychmiast wskutek wichru.
Po pewnym czasie szybkość naszej tratwy jeszcze się podwoiła. Poczułem to po smaganiu wiatru po mojej twarzy.