Strona:Juljusz Verne-Podróż podziemna.pdf/221

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Zapomniałem o wszystkiem, i o niebezpieczeństwach podróży i o grozie powrotu.
To, czego inny dokonał i ja dokonać chciałem i nic nie zdawało mi się już niemożliwem.
— W drogę! w drogę! zawołałem.
Poczem skierowałem swe kroki ku ciemnej galerji, gdy profesor, zatrzymując mnie, poradził mi zachować zimną krew i cierpliwość.
— Wróćmy — rzekł — do Jana i przenieśmy tu tratwę.
Posłuchałem stryja, nie bez niechęci i wślizgnąłem się pomiędzy skały.
— Czy wiesz, stryju, że dotąd warunki sprzyjały nam stale?
— Ach, tak uważasz, Axelu?
— Bezwątpienia, nawet i ta burza skierowała nas na prostą drogę. Niech będzie błogosławiona!
Zaprowadziła nas w tę stronę, gdzie znaleźliśmy drogę Saknussema.
— Tak, Axelu, rzeczywiście jest coś opatrznościowego w tem, że kierując się wciąż na południe, znaleźliśmy się na północy.
— Będziemy teraz podróżowali pod Szwecją, Rosją, Syberją, zamiast zagłębiać się pod pustyniami Afryki, albo pod falami Oceanu.
— Tak, Axelu, masz rację, wszystko wyjdzie na dobre, gdy opuścimy to mo-