Strona:Juljusz Verne-Podróż podziemna.pdf/029

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Starałem się udać zadowolonego. Zresztą w podróży tej były i dobre strony.
Iść do głębi ziemi!
Łatwo wyobrazić zdziwioną minę profesora, gdy ujrzał stół nienakryty.
Wszystko się wyjaśniło. Przywrócono wolność dobrej Marcie. Pobiegła na targ i zakrzątnęła się tak szybko, że w godzinę potem głód nasz był zaspokojony i humor mój się poprawił.
Podczas obiadu stryj był wesoły, zdobywał się na coraz to nowe żarty, które pobudzały mnie do śmiechu. Po obiedzie kazał iść ze sobą do gabinetu.
Usłuchałem. Usiadł na jednym końcu stołu, ja naprzeciw niego.
— Axelu, — odezwał się do mnie słodkim głosem, — jesteś genjalnym chłopcem, zrobiłeś mi wielką przysługę.
Nie zapomnę ci tego nigdy i w odkryciach, jakie poczynimy, zasługę mieć będziesz ogromną!
— Poczekajcie! — pomyślałem, — jest w dobrym humorze, trzeba pomówić z nim o tej sławie!
— Przedtem wymagam od ciebie sekretu. Czy słyszysz?
Nie brak zazdrośników między uczonymi i wielu chciałoby odbyć tę podróż, a tymcza-