Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 02.pdf/64

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Żyje... Żyje!.. odpowiedziała Miss Alicya.
— A więc do Castle-House! — zawołał Gilbert.
— Do Castle-House!..
— Nie prędzej, aż się stanie zadość sprawiedliwości! — odpowieddział James Burbank.
Mars zrozumiał, pobiegł w stronę głównego placu, w nadziei spotkania Texara.
Czy Hiszpan nie umknął, żeby się zabezpieczyć przeciw odwetowi? Czy się nie ukrył przed ściganiem wraz ze wszystkimi, którzy mu sekundowali? Czy nie towarzyszył żołnierzom milicyi, cofającym się ku dolnym okolicom hrabstwa. Trudno się było tego spodziewać.
Stało się jednak wbrew oczekiwaniu. Nie czekając interwencyi federalistów, znaczna liczba mieszkańców rzuciła się do Court-Justice, Texar, schwytany w chwili, gdy zamierzał uciec, został zatrzymany pod strażą. Zresztą, zdawał się dosyć zrezygnowany. Dopiero, ujrzawszy Marsa, zrozumiał, że jego życiu grozi niebezpieczeństwo.
Rzeczywiście, Metys rzucił się na niego, pomimo oporu jego stróżów, uchwycił za gardło i zaczął dusić. Wtem ukazali się dwaj Burbankowie.
— Nie.... nie!.. Żywego! — wykrzyknął James Burbank. — Trzeba, żeby żył! Trzeba, żeby mówił.
— Tak, trzeba! — odpowiedział Mars.
W kilka chwil potem Texar został zamknięty w tej samej celi w której jego ofiary oczekiwały egzekucyi.