Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/74

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Utrzymywał on, że się nie powoduje żadnym interesem, ponieważ posiada tylko sześciu murzynów i że broni jedynie zasady. Jakich sposobów używał w tym celu? Oto odwoływał się do najohydniejszych namiętności: podżegał chciwość pospólstwa, parł je do rabunku, do podpalania, nawet do mordowania mieszkańców czyli kolonistów, wyznających zasady Północy. A teraz, ten niebezpieczny awanturnik dążył, ni mniej ni więcej, tylko do obalenia władz cywilnych, do zastąpienia urzędników z umiarkowanemi przekonaniami i z godnym szacunku charakterem, najwścieklejszymi ze swoich stronników; stawszy się bowiem wśród zaburzeń, panem hrabstwa, mógłby swobodnie wywierać swe zemsty osobiste.
Łatwo zrozumieć, dla czego James Burbank i kilku innych właścicieli plantacyi nie spuszczali z oka podobnego człowieka, którego złe skłonności czyniły groźnym. Stąd ta nienawiść z jednej strony, a nieufność z drugiej, — które to uczucia miały się jeszcze wzmocnić w przyszłości.
Prócz tego, choć niewiele wiedziano o dawniejszem życiu Texara po zaprzestaniu handlu niewolnikami, wychodziły na jaw fakta niezmiernie podejrzane. Wszystko zdawało się wskazywać na to, że podczas ostatniego napadu Seminolów, porozumiewał się z nimi potajemnie. Że im podsuwał zbrodnie do popełniania, a sam organizował grabież plantacyj, że im dopomagał w zasadzkach, było to niewątpliwe w niektórych okolicznościach i, po ostatniem wtargnięciu