Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


z owocem wielkości wiśni, zawierającym dwa ziarna które należy już tylko wyjąć i wysuszyć. — Tam znowu miał widz przed sobą łąki, a raczej mokradła jeżące się tysiącami długich trzcin, wysokich na 9 do 18 stóp, z kitami chwiejącemi się za podmuchem wiatru jak kity kawaleryjskich kasków. Te plantacye trzciny, które w Kamdless-Bay są przedmiotem szczególnych starań, dostarczały cukru w formie syropu, który rafinerya do wielkiej doskonałości doprowadzona w Stanach Południowych, przerabiała na cukier krystaliczny.
Pozostałości służyły do wyrobu wódki albo araku, oraz wina trzcinowego, które mieszano z sokiem ananasów i pomarańcz.
Ta gałąź produkcyi, chociaż mniej ważna od bawełnianych plantacyj, przynosiła jednak niemałe zyski.
Kilka kęp drzew kakaowych, pola kukurydzy, kartofli, ignamu, patatów, dwa do trzystu akrów ryżu przynosiły także znaczne korzyści dominium Jamesa Burbanka.
Ale inny jeszcze przemysł przynosił tu co najmniej tyleż zysków, co przemysł bawełniany, mianowicie: karczowanie nie wyczerpanych lasów, jakiemi plantacya była pokryta. Nie mówiąc już o gajach drzew cynamonowych, pieprzowych, pomarańczowych, cytrynowych, oliwkowych, figowych, mangowych, ani też prawie o wszystkich drzewach europejskich