Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/236

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


gotowań do rozwnięcia żagli i posunięcia się na wysokość Jacksonvillu.
A zresztą, jakżeby mogła przebyć tamę. Nawet gdyby przypływ uczynił ją przystępną prędzej niż się spodziewano, jakżeby się odważyła przepływać przesmyki kanału teraz, kiedy nie było jedynego pilota, który znał wszystkie jego zakręty. Rzeczywiście, Mars nie pojawił się więcej.
Gdyby James Burbank wiedział, co zaszło po ujęciu gigu, cóżby mógł myśleć innego, jeśli nie to, że odważny towarzysz Gilberta zginął w wirach rzecznych? Gdyby Mars był ocalał i dostał się do prawego brzegu Saint-Johnu, czyżby nie powrócił przedewszystkiem do Camdless-Bay, kiedy się nie mógł dostać na swój pokład?
Mars nie ukazał się więcej w plantacyi:
Nazajutrz, 11 marca, około 11-ej godziny komitet był zgromadzony, pod prezydencyą Texara, w tej samej sali sadowej, gdzie Hiszpan raz już był oskarżycielem Jamesa Burbanka? Tym razem, zarzuty, obciążające młodego oficera, były dosyć ważne, żeby nie mógł uniknąć swego losu. Był oń z góry skazany. Po załatwieniu się ze sprawą syna, Texar przystąpiłby do sprawy ojca. Mała Dy znajduje się w jego rękach, jeśli jeszcze pani Burbankowa nie przeżyje tych ciosów, jego ręką kierowanych, to będzie należycie pomszczony! Nie zdawałoż się, że wszystko składa się na to, żeby mu ułatwić wywarcie nieubłaganej zemsty?