Strona:Juliusz Verne - Walka Północy z Południem 01.djvu/233

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ataku kanonierek. Najbardziej skompromitowany z mieszkańców miałby czas przygotować się do ucieczki w głąb Florydy.
Zresztą, jakkolwiek Texar i dwóch lub trzech jego towarzyszy mieli pewną przyczynę lękać się o swoje bezpieczeństwo, ten wypadek jakoś ich nie zastraszył.
Hiszpan domyślał się, że to idzie o ujęcie czółna, które chciał zdobyć bądź co bądź.
— „Tak, bądź co bądź! powtarzał Texar, usiłując poznać statek, zmierzający ku portowi. Bądź co bądź! Ten syn Burbanka wpadł w sidła, jakie nań zastawiłem. Nareszcie zdobyłem ten dowód, że James Burbank porozumiewa się z federalistami! Klnę się na Boga, że gdy każę rozstrzelać syna, to nie upłynie 24 godzin, jak i ojciec zostanie rozstrzelany z mojej woli.“
Rzeczywiście, chociaż stronnictwo Texara władało Jacksonvillem, postanowił on, po wyroku wydanym na korzyść Burbanka, czekać przyjazne okoliczności, żeby go znowu aresztować. Zdarzała się okazya zwabienia Gilberta do zasadzki. Gdyby się tylko wydało, że Gilbert jest oficerem federalnym, gdyby został ujęty w obcym kraju i skazanym za szpiegostwo, Hiszpan mógłby dokonać, w całej rozciągłości, swej zemsty.
Okoliczności aż nadto mu sprzyjały. Byłto rzeczywiście syn kolonisty z Camdless-Bay, Jamesa Burbanka, odstawiony do portu Jacksonvillskiego.