Strona:Juliusz Verne - Przygody na okręcie Chancellor.djvu/196

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


regularny. Niema najmniejszej wątpliwości, że Owen otruł się koperwasem. Brak nam lekarstw, mogących zneutralizować truciznę, koniecznie jednak należy wzbudzić wymioty, ażeby wyrzucił z żołądka szkodliwą materyę, a najłatwiej uskutecznia się to za pomocą letniej wody. Poprosiłem o nią kapitana, czego naturalnie mi nie odmówił. Ponieważ pierwsza beczułka jest już zupełnie wypróżniona, zbliżyłem się do drugiej nietkniętej dotąd. Owen jednak zobaczywszy, że zbliżam się do beczki, ukląkł, wołając strasznym głosem: nie! nie! nie! Dlaczego nie? Wróciłem do niego, tłómacząc mu, co chcę zrobić. Jeszcze energiczniej odpowiedział mi, że nie chce pić tej wody. Łechcąc go wiec po języczku wywołałem wymioty i wkrótce wyrzucił z siebie niebieskawy płyn. Przekonałem się, iż miałem słuszność, przypuszczając, że Owen otruł się koperwasem miedzianym. W tej chwili nic go już ocalić nie może.
Ale skąd dostał trucizny? Badaliśmy go wraz z kapitanem.
Któż opisze przerażenie, gdyśmy usłyszeli jego zeznanie!
Dręczony pragnieniem, skradł parę kwaterek wody z nietkniętej dotąd beczułki!
Woda ta była zatruta.