Strona:Juliusz Verne - Przygody na okręcie Chancellor.djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Oczy jego jak przez łzy patrzą na świat. Cała twarz nosi wyraz goryczy i miłości, pociągając urokiem niewysłowionej dobroci. Na okręcie jest także syn jego Andrzej, 20-letni młodzieniec z twarzą słodką i pociągającą. Młody ten człowiek jest żywym portretem swojego ojca. Nieszczęściem jednak, jest kaleką od brodzenia i to właśnie jest powodem ciężkiego smutku ojca. Kuleje biedak, mając źle rozwiniętą lewą nogę i nie może chodzić bez laski. Ojciec uwielbia to jedyne dziecko, widząc w niem świat swój cały. Kalectwo syna więcej jeszcze dokucza ojcu, który stara się też wynagrodzić nieszczęście biedaka, poświęcając się dlań bez granic. Na chwilę nawet nie opuszcza syna, śledząc najmniejsze jego życzenia i podtrzymując go bezustannie. Pan Letourneur przywiązał się do mnie i rozmawiamy z nim o Andrzeju.
— W tej chwili rozstałem się z synem pańskim. Masz pan dobre dziecko, panie Letourneur. Młodzieniec to inteligentny i wykształcony.
— O, tak panie Kazallon — odpowiedział Letourneur — jest to piękna dusza w słabem zamknięta ciele, dusza biednej matki, zmarłej w chwili przyjścia jego na świat.
— Ale i on pana kocha!