Strona:Juliusz Verne - Fantazyja d-ra Ox.djvu/92

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


się nigdy. Ogonem nawet nie poruszyły, tak jakby on był z bronzu, a od niepamiętnych czasów nie zauważono iżby się kiedy gryzły albo drapały. Co do psów wściekłych, takowe uważano jako zwierzęta nie istniejące w naturze.
Ale podczas tych kilku miesięcy, podczas których zaszłe wypadki postaramy się wiernie opowiedzieć, co za zmiana we wszystkiem straszna! Psy i koty zaczęły pokazywać zęby i pazury. Zdarzyło się kilka wypadków ataków i rejterady. Po raz pierwszy ujrzano konia który zrzucił wędzidło i galopował po ulicach miasta Quiquendonc, po raz pierwszy ujrzano wołu rzucającego się na swego przeciwnika z rogami na dół spuszczonemi, po raz pierwszy dostrzeżono osła wywróconego do góry brzuchem, wierzgającego nogami w powietrzu na placu ś-go Erunfa i ryczącego, wreszcie barana, tak jest barana we własnej osobie, niedającego się walecznie rzeźnikowi, który chciał z niego zrobić kotlety.
W skutku tego wszystkiego burmistrz van