Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/243

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


W samej rzeczy nie minęła godzina, gdy zręczny ten przewodnik, opuściwszy ster, zaczął powoli zwijać żagle i sanie stopniowo zwalniając bieg, zatrzymały się przed masą białych od śniegu dachów. Mudge zwrócił się do podróżnych i rzekł:
— Jesteśmy na miejscu.
Obieżyświat i Fix zeskoczyli na ziemię i poczęli trzeć swe zdrętwiałe członki. Pomogli panu Fogg i pani Aoudzie zsiąść z sani. Pan Fogg wynagrodził wspaniałomyślnie Mudge, któremu Obieżyświat ściskał rękę, jak przyjacielowi, a następnie wszyscy udali się do Omaha. Zdążyli jeszcze na pociąg, mający ruszyć niebawem. Pan Fogg i jego towarzysze mieli tylko tyle czasu, by wskoczyć do wagonu. Nie widzieli nic z Omaha, ale Obieżyświat przyznał sam, iż nie było czego żałować, gdyż zupełnie co innego teraz ich zajmowało.
Z niezwykłą szybkością pociąg minął stan Jowa przez Council-Bluffs. Podczas nocy przebył Mississipi i przez Rock-Island wstąpił do Illinois. Nazajutrz, o godzinie 4-tej po południu, przybył do Chicago, już powstałego z ruin i jeszcze dumniej jak dawniej wznoszącego się na brzegach jeziora Michigan. 900 mil dzieli Chicago od New-Yorku. Pan Fogg opuścił pociąg, by wsiąść do innego i szybka lokomo-