Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/229

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


bił się odważnie do chwili, gdy nieprzyjacielska kula rzuciła go o ziemię. Przeniesiono go do sali dworca wraz z innymi pasażerami, których stan wymagał natychmiastowej pomocy.
Pani Aouda i pan Fogg wyszli z walki bez najmniejszego zadraśnięcia. Fixa nieznacznie raniono w ramię. Brakowało tylko Obieżyświata i na samą myśl o tem łzy cisnęły się do oczu pani Aoudy.
Tymczasem podróżni opuścili pociąg. Na kołach wagonów, po których płynęła krew, wisiały kawały ludzkiego ciała. Na białej równinie, jak okiem sięgnął, widziano długie czerwone smugi. Ostatni Indyanie rozproszyli się ku południowi od strony rzeki Republican. Pan Fogg z rękoma skrzyżowanemi na piersiach, milczał, rozmyślał nad ważnem postanowieniem. Pani Aouda tuż przy nim, nie śmiąc pytać, patrzała tylko na niego.
Pan Fogg pojął to nieme zapytanie.
— Znajdę go martwym lub żywym — rzekł spokojnie.
— Ach, panie Fogg! — zawołała młoda kobieta, chwytając go za rękę i oblewając ją łzami.
— Żywym! — dodał pan Fogg — jeśli nie stracimy chwili.
To postanowienie mogło zgubić pana Fogg, spowodować niechybną ruinę. Jeden dzień opó-