Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/182

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— To ty?
— To ja.
— A to dobrze, w takim razie na statek, chłopcze.
Pani Aouda, pan Fogg i uradowany Obieżyświat pospiesznie opuścili budę; pod kolumnadą spotkali pana Batulcar, wściekłego z gniewu i wyrzucającego im winę poszkodowania kasy. Pan Fogg uspokoił gniew jego, rzucając mu paczkę banknotów, a o ósmej i pół wszyscy troje wsiedli na statek, udający się do Ameryki.
Obieżyświat nie miał nawet czasu odczepić skrzydeł i nosa.





ROZDZIAŁ XXIV.

Koniec podróży na Oceanie Spokojnym.


Co się stało w Shangaj, łatwo sobie wyobrazić. Sygnał z »Tancadere« usłyszano na statku z Jokohamy. Kapitan, zauważywszy wywieszoną chorągiew, zbliżył się do małego statku. W parę minut potem pan Fogg, dając Johnowi Bunsby 550 funtów jako wynagrodzenie, wsiadł z panią Aoudą i Fixem na statek, udający się do Nagasaki i Jokohamy.