Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/154

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Za godzinę. Przez ten czas zakupię żywność i przygotuję statek do podróży.
— Interes ubity. Czy jesteście właścicielem statku?
— Tak, nazywam się John Bunsby i jestem właścicielem »Tankadere«.
— Czy chcecie zadatek?
— Jeśli to nieobrazi Waszej Wysokości?
— Oto tymczasem 200 funtów... Panie — dodał Phileas Fogg, zwracając się do Fixa — jeśli chcesz skorzystać?...
— Panie — odparł mężnie Fix — chciałem właśnie o tę grzeczność prosić.
— Dobrze, za pół godziny będziemy na pokładzie.
— Ale ten biedny chłopak... — rzekła pani Aouda, którą zniknięcie Obieżyświata bardzo niepokoiło.
— Zrobię dla niego wszystko, co będzie można — odrzekł pan Fogg. Skłoniwszy się Fixowi, udał się wraz ze swą towarzyszką do biura policyjnego i konsula francuskiego, gdzie pozostawił rysopis Obieżyświata i dostateczną ilość pieniędzy, potrzebną temu ostatniemu, by mógł do kraju powrócić. Następnie, zabrawszy rzeczy z hotelu, kazał się wieźć na statek.
Z wybiciem trzeciej godziny statek Nr. 43 z załogą na pokładzie, opatrzony w żywność i opał, był gotowym odpłynąć od brzegu.