Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/150

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Wybacz pan, ale sądziłem znaleźć tu pańskiego sługę.
— Czy wiesz pan, gdzie on się znajduje? — spytała żywo młoda kobieta.
— Czyż niema go tu z państwem? — udając, zdziwienie, spytał Fix.
— Nie — odrzekła pani Aouda. — Od wczoraj się nie zjawił. Czyżby miał bez nas wsiąść na »Carnatic«?
— Bez państwa, pani? — odparł agent. — Ale wybaczcie mi moje pytanie, czy zależało państwu, ażeby odpłynąć na »Carnaticu«?
— Tak, panie.
— Mnie także pani, spotkała wielka przykrość. Po naprawie statek opuścił Hong-Kong o 12 godzin wcześniej, nie uprzedziwszy nikogo i teraz trzeba czekać 8 dni do najbliższej okazyi. — Na myśl, iż pan Fogg zmuszonym będzie 8 dni pozostać w Hong-Kongu, serce zabiło mu radośnie. Agent nie wątpił, iż rozkaz aresztowania przez czas ten nadejdzie.
Wyobraźmy sobie jego zdziwienie, gdy pan Fogg spokojnym swym głosem rzekł:
— Ale sądzę, iż są jeszcze i inne statki oprócz »Carnatic« w porcie Hong-Kongu.
I, podając ramię pani Aoudzie, udał się w stronę doków. Fix szedł wciąż za nimi, jakby jakaś niewidzialna siła łączyła go z dżentelmanem.