Strona:Juliusz Verne-Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach.djvu/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


i we właściwem świetle przedstawić mu jego pana. O stanie rzeczy zawiadomiony, z obawy, by go nie miano za wspólnika kradzieży, Francuz stanie po stronie Fixa. Był to krok bardzo niebezpieczny, gdyż Obieżyświat jednem słówkiem wypowiedzianem do swego pana, mógłby całą sprawę popsuć. Ucieknie się więc do niego tylko w ostatecznym razie.
Obecność pani Aoudy na statku w towarzystwie pana Fogg ogromnie intrygowała inspektora policyi. Łamał sobie głowę nad ten kto była ta kobieta, skąd się wzięła, jaki zbieg okoliczności zbliżył ją do pana Fogg. Przypuszczał, iż spotkali się w drodze z Bombayu do Kalkuty. Lecz czy działał tu prosty przypadek, czy też z góry określony plan?
Łatwo pojąć, do jakiego stopnia ciekawość jego była podrażniona. Zapytywał, czy nie wchodzi tu w grę jakiś karygodny postępek. Być to bardzo mogło. Myśl ta zawładnęła nim zupełnie, widział już wszystkie korzyści, jakie z tej okoliczności wypadały.
Czy kobieta ta była zamężną lub nie, w każdym razie wykradzenie miało tu miejsce i można było w Hong-Kongu tak oplątać tego pana, iż się pieniędzmi nie wykręci. Ale trzeba zacząć działać przed przybyciem statku do Hong-Kongu. Ten Fogg ma szkaradny zwyczaj ska-