Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.2.djvu/310

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Byłaby bardzo zajmująca, zauważył Johnson.
— Kiedyindziej pomówimy o tem, a teraz pozwól mi skończyć, mówił dalej doktór. Teraz radbym ci wyjaśnić, dla czego spłaszczenie ziemi przy biegunach jest przyczyną zmiany punktów porównania dnia z nocą, to jest, dla czego, co rok porównanie wiosenne przypada o jeden dzień wcześniej, aniżeliby to się przytrafiało, gdyby ziemia była zupełnie okrągłą. To po prostu ztąd pochodzi, że przyciąganie słoneczne w odmienny całkiem sposób działa na wypukłą część kuli ziemskiej przy równiku, która wtedy podlega ruchowi wstecznemu, i to właśnie porusza nieco z miejsca biegun, jak to już wyżej powiedziałem. Prócz tego, spłaszczenie ziemi innyby jeszcze miało skutek, którybyśmy łatwo spostrzegli, gdybyśmy obdarzeni byli czułością bardziej matematyczną.
— Co przez to rozumiesz doktorze? zapytał Bell.
— Że tutaj jesteśmy ciężsi, aniżeli w Liwerpoolu.
— Ciężsi?
— Tak jest, i my sami i psy, broń i wszystkie przedmioty, jakie mamy ze sobą.
— Czy to być może?
— Niezawodnie, a to z dwóch przyczyn; naprzód dlatego, że jesteśmy bliźej środka ziemi,