Strona:Juliusz Verne-Podróż do Bieguna Północnego cz.1.djvu/249

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


zwalczać przeszkody, a w razie potrzeby okazać się nawet bez litości. Najbardziej nieufał Ryszardowi Shandon i James Wall’owi, jakkolwiek ci, nie śmieli odzywać się z niczem głośno. Z Hatterasem trzymali: doktór, Johnson, Bell i Simpson; ci ludzie byli mu ciałem i duszą oddani. Nie zdecydowani ani na tę, ani na ową stronę, byli: Foker, Bolton, Wolsten puskarz, Brunton pierwszy mechanik, którzy lada chwila mogli obrócić się przeciw niemu. Pozostali zaś, Pen, Gripper, Clifton i Waren, otwarcie układali projekta buntu; usiłowali oni wciągnąć do swego stronnictwa innych towarzyszy i zmusić kapitana do powrotu do Anglii.
Hatteras wiedział dobrze, iż od tych ludzi źle usposobionych i znękanych trudami, nie mógł wymagać całej czynności, jakiej do dalszego prowadzenia podróży koniecznie było potrzeba. Przez dwadzieścia cztery godzin pozostał bezczynnie przy wyspie Baring. Termometr tymczasem opadł znacznie i chociaż byłto dopiero lipiec, zima już czuć się dawała pod tym stopniem szerokości geograficznej. Dnia 24-go termometr wskazywał —6°. Świeży lód (young ice) już się formował podczas chłodnych nocy, a grubość jego dochodziła nawet od sześciu do ośmiu linij; jeśliby zaś