Strona:Jerzy Szarecki - Czapka topielca.pdf/191

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


dźwięków i pieśni. Korzystając z zakotwiczenia się „Mewy“ w jednym z większych portów Europy, młody Szorda wyszedłszy na ląd kupił za zaoszczędzone z wypłacanej mu skrupulatnie zapłaty skrzypce i smyk i wróciwszy na pokład ukrył je pod posłaniem w swej kojce. Od tego czasu rozpoczęła się zażarta i nieubłagana walka ojca z synem. Stary kapitan, który o ile mógł znieść jeszcze jako tako skrzypce w domu na lądzie, o tyle na morzu, na pokładzie swego okrętu dostawał prawdziwych napadów wściekłości i furji, gdy usłyszał dolatujące skądś z wyżyn masztów synowskie dziwolągi muzyczne. Posyłał wówczas na górę pierwszego z brzegu marynarza z rozkazem sprowadzenia siłą na pokład krnąbrnego skrzypka. Gdy syn stawał przed obliczem ojca i władcy wtedy ten władca z furją rozbijał skrzypce o burtę, a syna samego bił długo i zapamiętale, przymawiając: Nie hańb mnie swemi bzdurami... nie hańb ojca swemi bzdurami... bądź marynarzem, jak Bóg przykazał, jak twój pradziad i dziad...
Jednak wszystkie te poniewierki, kary i bicia mijały bez skutku. Posiniaczony, obolały muzyk w najbliższym porcie kupował za uciułane grosze nowe skrzypce i znów dzikie, zwarjowane melodje brzmia-