Strona:Jerzy Lord Byron - Poemata.djvu/81

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


LXXXV.

Jednak jak piękną jesteś w dniu żałoby,
Ty, coś półbogów i bogów ziemicą!
Śnieg gór i zieleń łanów do téj doby[1]
Głoszą, Przyrody żeś ulubienicą!
Świątynie, k’twoim nachylone licom,
A które niemal proch twych wojów kryje,
Dziś zaoruje wieśniak swą radlicą:
Wszystko, co ludzki ma początek, gnije,
Wszystko znika, prócz chwały, która w pieśniach żyje.

LXXXVI.

Tam! nad jaskinią samotne kolumny
Na los zwalonych sióstr się jeszcze żalą;[2]
Ołtarz Trytonji wieńczy jeszcze dumny
Skały Colonny, co się w morzu palą.[3]
Tam grób jakiegoś woja czyż ocalą
Od zapomnienia ta nietknięta trawa
I szare głazy, co się w ziemię walą?
Jedynie obcy wędrowiec tu stawa
I tak, jak ja, westchnieniu swemu folgę dawa.

LXXXVII.

Lecz niebo szkli się to samo bez przerwy,
Te same skały, pola, cudne gaje,
Oliwka płonie, jak za dni Minerwy,
Hymet, jak dawniéj, swe młody wydaje,
Pszczoła w budowie wonnych twierdz nie staje,
Swobodnie krążąc między swemi góry;
Apollin złoci długie, długie maje,
Lśnią w jego blaskach mendelskie marmury,
Precz sztuka, wolność, sława, został wdzięk natury.

LXXXVIII.

Gdziekolwiek stąpniesz, tam ziemia jest święta,
Ni szczypta poszła na cele bez cześci;
Wielka włość cudów wokół rozwinięta;
Tu się zmieniają w prawdę muz powieści,
Oko aż słabnie, tak się wciąż tu pieści:
To snów najrańszych wstają nam obrazy!
Ten szczyt, to błonie, ten las, co szeleści,
Szydzą z tych potęg, co zwaliły głazy
Tych miast: gród Aten upadł, Maraton bez skazy!

  1. Na niejednéj z gór, głównie zaś na Liakurze śnieg nigdy nie topnieje całkowicie, wytrzymuje on największy upał lata; nigdy natomiast nie widziałem śniegu na dolinach, choć byłem tam zimą. B.
  2. Na górze Penteliku, skąd brano marmur na publiczne gmachy Aten; nazwisko nowożytne téj góry brzmi „Mendeli“. Olbrzymia grota, utworzona przez kamieniołomy, pozostała dotychczas i pozostanie do końca wieków. B.
  3. W całéj Attyce, wyjąwszy Ateny i Maraton, niéma miejscowości bardziéj interesującéj nad przylądek Kolonny. Dla starożytnika i artysty stanowi szesnaście znajdujących się tamże kolumn niewyczerpane źródło spostrzeżeń i wzorów; dla filozofa pożądaną będzie jako domniemane miejsce niejednego z dyskursów Platona; podróżnika zaś zachwyci piękność widoku na „wyspy wieńczące głębiny egejskie“; dla Anglika przedstawia Kolonna inny jeszcze interes: jest to miejsce, na którem odgrywa się Falconnera „Rozbicie okrętu“. Pallada i Platon zapomniani dzisiaj, we wspomnieniu Falconnera i Campbella:
    „Here in the dead of night by Lonna’s steep
    The seaman’s cry was heard along the deep“.
    „Świątynię Minerwy widać od strony morza w wielkiéj już odległości. Do Przylądka Kolonny odbyłem dwie podróże lądem i jednę morzem. Widok od strony lądu mniéj był ponętny, niż gdyśmy się zbliżali od strony wysp. W drugiéj naszéj wycieczce lądem z wielką biedą umknęliśmy przed Majnotami, kryjącemi się po jaskiniach. Jak nam późniéj mówił jeden z ich pojmańców, bylibyśmy byli zmuszeni dać im okup, a od napadu na nas odstraszył ich widok dwóch moich Albańczyków; sądzili oni bardzo rozumnie (choć tym razem fałszywie), że mamy pod ręką całą straż, złożoną z Arnautów i dlatego się wstrzymali, w ten sposób zostaliśmy wybawieni, byliśmy bowiem zbyt nieliczni, aby módz skuteczny stawić opór. Kolonna jest zarówno siedliskiem zbójców jak i malarzy; tutaj to
    The hireling artist plants his pallet desk,
    And makes degraded nature picturesque“.
    (Patrz Hodgsona „Lady Jane Gray).
    „Ale tutaj przyroda sprawiła to z pomocą sztuki sama dla siebie. Byłem tak szczęśliwy, żem zawarł układ z jednym bardzo wybitnym artystą niemieckim; mam więc nadzieję, że odnowi znajomość moję z temi i innemi widokami Lewantu, gdy nadejdą jego prace“. B.