Strona:Jerzy Lord Byron - Poemata.djvu/595

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


X. Płakałaś.

Płakałaś! — wielka łza świecąca
Błysła na ócz twych błękicie,
I zdała się jak rosa drżąca
Na listkach fijołka w rozkwicie.
Błysł uśmiech twój — i zgasły śćmione
Szafiry z ogniem zmiennym;
Bo czyżby mogły zrównać one
Źrenicom twym promiennym?
Jak słońca blask barwi obłoki,
A taka barw tych krasa,
Że, choć wieczorne zajdą mroki,
W noc późno nie zagasa,
Tak uśmiech twój — radości czystéj
W głąb smutku śląc wrażenia —
Zostawia odbłysk promienisty,
Co serca rozpromienia.

XI. Skończon twój dzień.

Skończon twój dzień, lecz chwały byt
Dziś w pieśni się zaczyna;
Przelaną krew, oręża zgrzyt
Ojczyzna przypomina;
Tryumfów blask, wolności świt
Wróconéj jéj przez syna!
Póki w nas cześć swobody trwa,
Twe imię nie zaginie!
Nie wsiękła w proch krew zacna twa;
Niech w żyłach naszych płynie;
Niech tchnienie twe bart piersiom da
Twych braci w téj krainie!
Gdy z wrogiem bój będziemy wieść,
To imię hasło poda!