Strona:Jerzy Lord Byron - Poemata.djvu/593

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

Twój cień w purpurze ognia; — tak, cień Przedwiecznego!
Bo któżby mógł żyć, Ciebie ujrzawszy samego?


∗             ∗

O, zwróć ku nam wejrzenie w ogniach błyskawicy,
Wyrwij oszczep z ciemięzcy osłabłéj prawicy:
Dlugo-ż tyran Twéj ziemi deptać nie przestanie,
A chram stać bez czcicieli? O Panie! O Panie!

VII. Córka Jeftego.

Jeśli ojczyźnie, gdy Bogu, Panie,
Śmierć moja chwały przyczynić w stanie,
Jeśli zwycięstwo ślubem zdobyto?
Ach uderz, ojcze, w tę pierś odkrytą!
Dziewczęcych żalów nie ronią wargi,
Śród wzgórz nie błądzę z rzewnemi skargi,
Śmierć od cię lekka — ręce kochane
Bez bólu w serce zadadzą ranę!
A wierz w to — czysta krew córy twojéj,
Jak myśl ostatnia, co mię tu koi,
Jak prośba, aby — nim nóż pierś skrwawił —
Swój głos serdeczny mi błogosławił.
Na dziew solimskich zgłuchnij lamenty,
Jak mąż, jak sędzia — trwaj nieugięty!
Przez mię zwycięstwo dziś dał wam bój,
Wolna ojczyzna i ojciec mój!
Gdy krew mą — dar twój — wytoczą żyły,
Gdy zaniemieje głos dziś ci miły,
Ty się pamięcią swéj córy chlub,
Pomnąc na uśmiech, z jakim szła w grób.

VIII. O, ty zagasła.

O, ty zagasła w piękności swéj kwiecie!
Głaz ciężki grobu twego nie przygniecie;
Ale co wiosna nad świeżą darniną,
Najpierwsze w roku róże się rozwiną,
I cyprys smutne gałązki rozplecie,
I nad szemrzące fale lazurowe,
Często w niemocy boleść skłoni głowę,
A myślą tonąc w zadumie głębokiéj
Odejdzie z żalem, przyciszając kroki;
Szaleństwo! Zmąciż szmer te sny grobowe?