Strona:Jerzy Lord Byron - Poemata.djvu/59

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


IV.

Związan ze ziemią, w niebo zwraca oczy —
Nie dość ci wiedzieć, nieszczęśliwe dziecię,
Żeś jest? Ten byt twój czyż tak jest uroczy,
Że chcesz żyć znowu? że tęsknota rwie cię,
Sam nie wiesz dokąd, by nie na tym świecie,
Lecz gdzieś w obłokach dalsze snuć koleje?
Troska cię przyszłych mąk i uciech gniecie,
Spójrz! zważ ten proch swój, zanim się rozwieje:
Ta urna więcéj powie ć, niźli kaznodzieje!

V.

Lub bohatera rozkop grób ów dumny;
Śpi on samotny tam, gdzie to wybrzeże:[1]
Padł: nad nim, ginąc, płakał naród tłumny;
Dziś się w żałobie nie łzawią rycerze?
Nikt z wojowniczych czcicieli nie strzeże
Miejsc, gdzie półbogi mieli swoje włości,
Niech dłoń twa z gruzów czaszkę tę zabierze!
Czyż to świątynia, w któréj bóstwo gości,
Gdy nawet robak czuje wstręt do zgniłéj kości?

VI.

Ten łuk złamany przy strzaskanéj ścianie!
Puste pokoje! portal, co się kruszy!
Duma tu ongi miała swe mieszkanie,
Tu kościół myśli, tu był pałac duszy:
Tu w tych bezocznych jam posępnéj głuszy
Ongi bywało, rozum, dowcip świeci,
Gniew się potęgą nieugiętą puszy!
Co święty, mędrzec, lub sofista skleci,
Czyż gmach ten odbuduje, czyż w nim życie wznieci?

VII.

Cnię-ś rzekł, najmędrszy pośród Ateńczyków:
„Że nic nie wiemy, to wiemy jedynie.“
Nieuniknionych cóż się bać wyników?
Każdy ma ból swój, lecz człek słaby ginie
Od téj męczarni, co z urojeń płynie.
Bierz, co ci fatum, co los przynieść może;
Spokój Acheront da nam w swéj krainie:
Tam sytych uczta nie dręczy w złéj porze,
Lecz cisza ściele wszystkim upragnione łoże.

  1. Nie zawsze było zwyczajem u Greków palić ciała umarłych; wszczególności wielki Ajaks pochowany był w ziemi. Po większéj części uważano wszystkich wodzów po śmerci za bogów; do rzędu zapomnianych należeli zaprawdę ci, przy których grobie nie urządzano igrzysk dorocznych albo uroczystości poświęconych ich pamięci, jak to uczyniono dla Achillesa, Brazydasa etc., a w końcu nawet dla Antynousa, którego śmierć tyle była bohaterską, ile haniebném było jego życie. B.