Strona:Jerzy Lord Byron - Poemata.djvu/52

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


XCII.

Najpierw poznany i najbardziéj czczony!
Z wszystkiego memu najdroższy duchowi!
Gdyś beznadziejnie dla mych dni zgubiony,
W snach się oglądać daj przyjacielowi!
Poranek wtedy skrytą łzą odnowi
Świadomość bólu i myśl moja będzie
Ku bezkrwawemu ulatać grobowi,
Aż słaba tkanka wróci, gdzie się przedzie,
Aż z zlanym łzą płaczący w jednym spocznie rzędzie.

XCIII.

I tu część jedna Harolda podróży...
Wam, gdy coś więcéj słyszeć o nim chcecie,
I tém i owém dalsza pieśń posłuży.
Jeśli się zechce bazgrać wierszoklecie.
Za wiele tego? — bądź mniéj ostrym przecie,
Ty mój Zoilu! Wy zaś, od krytyki
Cierpliwsi, wnet się o krajach dowiecie,
Gdzie dawnych wieków stanęły pomniki,
Nim Grecję zgniótł z jéj sztuką barbarzyniec dziki.[1]





  1. Jak głosi data, położona przez Byrona w rękopiśmie, pieśń pierwsza ukończoną została 30 grudnia 1809.“ Tł.