Strona:Jerzy Lord Byron - Poemata.djvu/280

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Jemu niewierna: więc on ją pochował,
Mnie była wierna; ja-m go zamordował.
Choć śmierć jéj była zasłużoną karą,
Lecz jéj niewierność była dla mnie wiarą.
Bo mi oddała serce, skarb sieroty,
Jedyny, którym nie rządzą despoty.
Ach! późnom przybył, nie mogłem jéj zbawić!
Mogłem jéj tylko małą ulgę sprawić...
Mogłem w ślad za nią jéj wroga wyprawić.
Jego śmierć lekka. — Ale jéj męczeństwo
Było dla myśli mych takiém straszydłem,
Że w końcu sobie i ludziom obrzydłem.
„On zginął słusznie, zrządzeniem wyroków.
On wiedział o tém od swoich proroków,[1]
Których słuch wieszczy śmierć przeczuwa w dali
I słyszy wystrzał wprzód, nim broń wypali;
Zginął śród bitwy, zgiełku i hałasu,
Bez mąk, bez bólu — cierpieć nie miał czasu.
Raz tylko wezwać Mahometa zdołał,
Raz tylko w niebo o pomstę zawołał.
Poznał mnie w tłumie... lecieliśmy cwałem;
On poległ — długo nad leżącym stałem,
I duszy jego ujścia pilnowałem...
Konał jak tygrys pokłóty od szczwaczy,
Lecz nie czuł tego, co czuję... rozpaczy!
Szukałem w licu sinem, krwią nabiegłem,
Znaków boleści: — żadnych nie dostrzegłem.
Rysy, śmiertelną okryte ciemnotą,
Jeszcze wściekłością tchnęły — nie zgryzotą.
Cóżbym dał za to, gdybym w jego twarzy
Mógł widziéć rozpacz ginących zbrodniarzy!
Widziéć, jak późna, niedołężna skrucha,
Z konającego wywołuje ducha
Zbrodnię — i nie chce zbrodniarza rozgrzeszyć,
Nie może zbawić, a nawet pocieszyć.


„W krainach zimnych i serca są chłodne,
Uczuć prawdziwéj miłości niegodne;
W mojém gorącém sercu czucia moje
Wrzały jak w Etnie płomieniste zdroje.
Nie umiem nucić w żałosnych piosenkach
O lubych więzach i okrutnych wdziękach.

  1. W wielu krajach, naprzykład w Szkocyi, są ludzie, którzy mają posiadać wzrok podwójny, przewidywać przyszłe wypadki. W Turcyi są niektórzy obdarzeni duchem proroczym i słyszący przyszłe postrzały.