Strona:Jerzy Lord Byron - Poemata.djvu/246

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Ostatni to był zabobon, który zachował władzę nad sercami ludzkiemi; a właśnie dlatego, ponieważ tak właściwą ludziom łatwowierność ku jednemu ześrodkowywał przedmiotowi, oddziaływał zawsze najsilniéj na tych, którzy zresztą nie troszczyli się o żadne inne artykuły wiary. Starożytnicy ci przypuszczali, że bogini ta oznaczała zarówno Fortunę jak i Fatum: jednakże w charakterze bogini zemsty czczono ją tylko pod nazwiskiem Nemezy.

Nota XXIX. Gladyatorzy.

Gdy tu Rzymianom słodkie chwile cieką
Razem z krwią jego...

Stanca CXLI.

Gladyatorów dwa były rodzaje — takich, których do tego zmuszano, i takich, którzy z własnéj woli temu poświęcali się zajęciu; szeregowali się oni z rozmaitych stanów: z niewolników w tym celu sprzedawanych, ze zbrodniarzy, z barbarzyńskich jeńców wojennych, których nasamprzód prowadzono przy rydwanie zwycięzcy a potém do publicznych używano igrzysk, albo z ludzi, którzy jako rokoszanie schwytani i skazani zostali, lub z obywateli wolnych, którzy walczyli czy to za pieniądze (auctorati) czy téż wiedzeni poziomą żądzą sławy, a wreszcie skazywano na to rycerzy i senatorów — kara, któréj pierwszym wynalazcą był naturalnie pierwszy tyran. W końcu używano do walk także karłów i kobiet, wybryk, któremu koniec położył Sewerus. Najbardziéj pożałowania godni byli naturalnie barbarzyńscy jeńcy; do nich to słusznie zastosował jeden z pisarzy chrześcijańskich przymiotnik „niewinni“, chcąc ich odróżnić od gladyatorów zawodowych. Aurelian i Klaudyusz dostarczyli wielkiéj ilości tych nieszczęśliwych ofiar, pierwszy po swoim tryumfie, a drugi pod pozorem rokoszu. Nie było wojny, powiada Lipsius, któraby tak niszczącą była dla rodzaju ludzkiego, juk właśnie te igrzyska. Pomimo ustaw Konstantyna i Konstansa walki gladyatorów przeżyły dawną religię o lat przeszło siedmdziesiąt; ostateczne ich usunięcie zawdzięcza świat męstwu pewnego chrześcijanina. W r. 404 w czasie kalend styczniowych odbywały się igrzyska w amfiteatrze Flawiana wobec ogromnego zbiegowiska ludu. Wtém wpadł w sam środek areny Alimachius czy Telemachus, mnich ze wschodu, który w tym celu naumyślnie przybył do Rzymu, i usiłował rozłączyć walczących. Pretor Alypius, który był zapalonym igrzysk tych zwolennikiem, rozkazał gladyatorom ubić go na miejscu; w ten sposób zdobył sobie Telemachus koronę męczeńską, któréj ani przedtém ani potém nikt za szlachetniejsze nie uzyskał przedsięwzięcie. Honoryusz zniósł natychmiast igrzyska, które już nigdy potém nie powstały. Wspomina o tém Teodoret i Kasyodor; opowiadanie to zasługuje téż na wiarę, choć jest o zajściu tém mowa także w martyrologii rzymskiéj. Ale strumienie krwi ciekły nietylko przy obrzędach pogrzebowych, w amfiteatrach, cyrkach, na rynkach i innych miejscach publicznych: gladyatorowie występowali także przy uroczystościach prywatnych, mordując się wzajemnie podczas biesiad, ku wielkiéj rozkoszy wśród oklasków ucztujących. Nawet Lipsius pozwala sobie zanik odwagi i widoczne zwyrodnienie rasy ludzkiéj łączyć ze zniesieniem tych krwawych widowisk.