Strona:Jerzy Lord Byron - Poemata.djvu/170

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


LXXVI.

Rozkosz wspominać, czém mi w czasy owe
Trapiono pamięć. Dzisiaj umiem ważyć
Nieco inaczéj treść, wpychaną w głowę,
Jednak ten przymus nie przestawał smażyć
Méj młodéj myśli i choć się wydarzyć
Mogło, że duch mój, jak to dzisiaj widzę,
Miał w czém smakować, nie mógł tego zażyć
Z braku wolnego wyboru!... Więc szydzę
Dziś jeszcze, z czegom szydził, i wciąż się tém brzydzę!

LXXVII.

Żegnaj Horacy! moja wina była,
Żem cię nie cierpiał... Klątwę mi zgotował
Los, że ma dusza w twą pieśń się nie wżyła,
Że jéj nie czułem, tylko-m ją pojmował!
Gdzież moralista tak życia malował
Nędzę? w opisie swéj sztuki gdzież bardy
Równe są tobie? Któż z satyry kował
Miecz, jak twój, ostry przeciw duszy hardéj,
Nie raniąc?... Jednak żegnam — z téj Sorakty twardéj!

LXXVIII.

Rzymie! ojczyzno ma! grodzie méj duszy!
Sieroce serca niech się k’tobie garną,
Matko umarłych królestw! Niech się ruszy
Pierś, niechaj pozna, jak jéj nędza marną —
Bo czém są nasze bóle?... Spójrz na czarną
Szatę cyprysu, przejdź świątnic ruinę,
Państw, dłonią czasu zwalonych bezkarną!
Wy, co konacie dzień: w tę tu godzinę
Stopami świat depcecie, równą waszéj glinę!...

LXXIX.

Nijoba ludów, stoi — nie w koronie[1]
I bez swych dzieci — śród nieméj boleści!
Urnę trzymają jéj powiędłe dłonie,
Ale już dawno pozbawioną treści.
Grób Scypjona popiołów nie mieści![2]
Gdzie proch z tych mogił, gdzie legły hetmany?
O stary Tybrze! po cóż tak szeleści
Nurt twój śród dziczy marmurem zasianéj?
Wstań i nędzę tę zakryj żółtemi bałwany!

  1. Byłem kilka dni w cudownym Rzymie. Jestem zachwycony Rzymem. Jako całość — zarówno nowożytny jak i starożytny — przewyższa on Grecyę i Konstantynopol, wogóle wszystko, co widziałem. Nie umiem go opisać, ponieważ pierwsze moje wrażenia zawsze są gorączkowe i pomieszane; dopiero późniéj pamięć moja przebiera w nich, segreguje je i porządkuje, jak odległość w krajobrazie i czyni je dokładniejszemi, jakkolwiek w rzeczywistości mniéj są dokładne. Większą część dnia przepędzałem na koniu i to codziennie od chwili mego przybycia. Byłem i śród gór albańskich, w Frascati, Arycyi etc. Co się tyczy Koloseum, Panteonu, św. Piotra, Watykanu, Palatynu etc. etc. to są one zupełnie nie do pojęcia, trzeba je koniecznie widziéć“. Listy Byrona 1817.
  2. Co się tyczy komentarza do téj, oraz dwóch następnych stanc, czytelnik raczy zajrzéć do Not historycznych. B.