Strona:Jerzy Lord Byron - Poemata.djvu/103

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


υδατων etc. ze szkodą wspomnianego Gaila, a tém samém ku niezadowoleniu jego. Tego rodzaju patryotycznym i literackim usiłowaniom winniśmy wszelki szacunek; ale część tego szacunku należy się niezaprzeczenie dwom braciom Zosimado (kupcom, zamieszkałym w Liworno), którzy wysłali go do Paryża, utrzymując go tam w tym wymownym celu, aby objaśniał starożytnych, a do pisarzy nowożytnych dodawał badania swych ziomków. Pomimo to stawiają ponad Coraya ziomkowie jego kilku innych pisarzy z ostatnich dwóch wieków, zwłaszcza zaś Dorotheosa z Mityleny, którego pisma Hellenistyczne cenią Grecy tak wysoko, że Melecyusz nazywa go „Μετα τον θουκυδίδηιν καί Ξενοφωντα αριστος ‘Ελληνων“ (Dzieje kościoła t. IV, str. 224).
Panagiota Kodrikas, tłómacz Fontenelle’a, i Karamases, który na język francuski przełożył „Wszechświat“ Ocella Lukana, Chistodoulos, a szczególnie Psalida, z którym obcowałem podczas pobytu mego w Joanninie, zażywają śród pisarzy greckich równie wielkiego miru. Ostatni wydał w języku romaickim i łacińskim dzieło p. t. „O prawdziwém szczęściu“, poświęcone Katarzynie II. Polyzois natomiast, wymieniony w Przeglądzie jako jedyny, obok Coraya, z nowożytnych pisarzy, odznaczający się dokładną znajomością języka helleńskiego, był — jeżeli to jest ów Polyzois Lampaniziotes z Yawny, który wydał kilka dzieł w języku romaickim — niczém więcéj jak tylko wędrownym księgarzem; z treścią tych dzieł ma on chyba tyle wspólnego, że nazwisko jego figuruje na karcie tytułowéj, umieszczone dlatego, aby mu zawarować własność; jest to zresztą człowiek, nie posiadający żadnych warunków uczoności. Ponieważ jednak z nazwiskiem tém spotkać się można bardzo często, dlatego nie jest wykluczoném, czy to nie jaki inny Polyzois wydał Listy Aristaeneta, należy żałować, że system kontynentalnéj blokady zamknął te kilka kanałów, któremi Grecy otrzymywali książki, zwłaszcza zaś porty wenecki i tryesteński. Z powodu tego stały się i elementarze zbyt drogie dla ludzi klas uboższych. Z dzieł oryginalnych spotkać tutaj można „Jeografię“ Melecyusza, arcybiskupa ateńskiego, oraz wielką ilość rozpraw teologicznych i pamfletów poetycznych; bardzo liczne i znakomite są także ich gramatyki i słowniki w dwóch, trzech i czterech językach. Ich poezya jest rymowaną. Najoryginalniejszém ze wszystkiego, com widział niedawno, jest satyryczny dyalog pomiędzy podróżnikami rosyjskim, angielskim i francuskim a wojewodą Wołoszy (którego tu nazywają „Czarnym bejem“), daléj pomiędzy arcybiskupem, kupcem i Kodżja-Bachim (prymasem); wszystkim tym przypisuje autor obecne zwyrodnienie narodu pod Turkiem.
Pieśni są tu niekiedy bardzo piękne i patetyczne; tylko ich melodye nie zawsze bywają przyjemnie dla ucha Franka; najlepszą z nich jest sławna pieśń nieszczęśliwego Rigi: „Δευτε παιδες των ‘Ελληνων“. W spisie jakich sześćdziesięciu autorów, leżącym przedemną, znalazłem zaledwie 15 książek, traktujących o czém inném, niż o teologii.
Pewien Grek z Aten, nazwiskiem Marmarotouri, polecił mi postarać się o to, aby, jeżeli można, wydano w Londynie romaicki jego przekład Barthélemy’ego Anacharsysa, ponieważ nie ma innéj sposobności wydania, chyba, że rękopism wysłałby Czarném morzem i Dunajem do Wiednia.
„Przegląd“ wspomina o szkole, która istniała w Hecatones; a którą zniesiono wskutek nalegań Sebastianiego; autor ma zapewne w myśli Cidonies, po turecku Haivali, miasto na lądzie, w którém zakład ten ze stu uczniami i trzema profesorami dotychczas istnieje. Instytucya ta była rzeczywiście z początku celem napaści ze strony Turków, którzy występowali przeciw niéj pod tym śmiesznym pozorem, że Grecy zamiast szkoły pobudowali twierdzę; atoli po dokonaniu śledztwa i po zapłaceniu dywanowi pewnych sum pozwolono na dalsze jéj istnienie. Pierwszy profesor, nazwiskiem Ueniamin (t. j. Benjamin), ma być człowiekiem talentu, ale wolnomyślnym. Urodzony na Lesbos, uczył się we