Strona:Jerzy Liebert - Poezje.djvu/53

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


MODLITWA


Panie, który mnie ciszą poisz i karmisz błękitem,
I gwiazdy mi otrząsasz, księżyce z jabłoni,
I Twój wieczór mi dobry dobrą łąką dzwoni,
I niebem gwiazdy nocą przesiewasz, jak sitem —

O, zabierz z słów mych smętnych, jak sznur ptaków lotnych,
Tę tęsknotę błękitną i marzeń mych męstwo,
Oczu — zwątpienie wieczne i ludzkie — wilgotnych,
Wszak, Panie, z tego świata jest moje królestwo.

Odsuń odemnie źrenic Twych ogień i morze,
Ogień, co pali, morze, co chłodzi w ukryciu, —
O, zatop nim głębinę, w którą schodzą zorze,
I, jak duszę miłości, tak mnie wydaj życiu.