Strona:Jerzy Liebert - Poezje.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ZŁE DNIE

— O, niechaj twoje ręce, ach, ileż to
wolę, kołyszą mnie, nie szarpią mej
biednej miłości...
PAUL VERLAINE

We dnie milczę... Usta zacinam... Jakgdyby nic...
Oczy błękit i smutek przymyka
I w zmrużeniu mi drży, jak muzyka,
Trzepot ramion i uśmiech twych lic.

Lecz gdy wieczór jesienny i zły
Czarnym makiem oczy zasnuje,
W szparach źrenic rankiem znajduję
Jeszcze ciepłe i gorzkie łzy.