Strona:Jerzy Bandrowski - Sosenka z wydm.djvu/141

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mogi rządowe, a przytem jako człowiek zamożny, należał do stronnictwa bogatszych rybaków. wskutek czego miał wielkie znaczenie i wpływ, prócz tego zaś powierzony mu był nadzór nad bitami, czcią powszechną cieszył się stary leśniczy Florek i wyniosły a pełen godności nadleśniczy z Rozewia. Prawdę mówiąc, wszyscy ci wielcy dostojnicy byli właściwie w rangach podoficerskich i w istocie, co się tyczy inteligencji, niczem nie różnili się od rybaków. Zaznaczyć też należy, że rybacy są właściwie żywiołem do pewnego stopnia anarchistycznym, na wszelkie poczynania rządu zapatrują się bardzo krytycznie i nieufnie, a o lada co wyrzekają. Ale Niemcy wzięli ich tak mocno w kluby, że w krótkim czasie nietylko zupełnie ich złamali, ale i nauczyli bez względnego posłuszeństwa i karności. Leśni czy helski, którym gdzie indziej bywa człowiek bardzo wykształcony, znający się w całem znaczeniu słowa na kulturze leśnej i specjalizujący się w niektórych jej działach, otóż leśniczy helski bywał zwykle człowiekiem bez żadnego wykształcenia, pełniącym zwykłe funkcje dozorcy leśnego, inaczej mówiąc, był właściwie leśnym. Tak było z wszystkimi niemieckimi urzędownikami na Rybakach. Nie starali się oni bynajmniej o kulturę ani potrzeby ludności, a tylko dokuczali jej wszelkiemi możliwemi sposobami, starając się wpoić