Strona:Janusz Korczak - Pedagogika żartobliwa.djvu/58

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



BAJKA DLA NAJMŁODSZEJ

— ... Więc oni, ten brat i siostra, stoją tak te sierotki w lesie i patrzą, ale widzą, domek zobaczyli, domek widzą. On pyta się: „co to?“ — Ona mówi: „jakiś domek“. — On pyta się: „dlaczego mały?“ — Ona mówi: „nie wiem“. — Bo nie wie, kto tu mieszka. — Mały domek, małe okienka i drzwi, mały komin na dachu i dymek z komina. — Ale chłopczyk i dziewczynka stoją, patrzą, trzymają się za ręce. A tu nagle idą krasnoludki, niosą w garnuszkach poziomki. — A ty myślisz może, że zwyczajne krasnoludki? — Nie. — Bo krasnoludki mają skrzydełka.
— Białe.
— Rozumie się, że białe. No tak, białe. — Może jeden krasnoludek miał nawet skrzydełka niebieskie, albo różo...
— Nnnie.
— To nie: jeżeli ci się nie podoba; bo mnie wszystko jedno: możesz wybrać kolor, jaki chcesz. — Więc te krasnoludki niosą zielone garnuszki z czerwonymi malinami.